Człowiek Roku 2015 w powiecie międzychodzkim to najbardziej prestiżowy plebiscyt, który daje okazję do podsumowania mijającego roku i podziękowania mieszkańcom za ich zaangażowanie.

Człowiek Roku 2015 w powiecie międzychodzkim. Wywiad z Jerzym Biskupskim

Aby zagłosować, wyślij SMS o treści: PMI.10 na numer 72355 (koszt 2,46 zł z VAT

Kiedy i jak zaangażował się Pan w działalność na rzecz międzychodzkiej koszykówki?
W 1978 roku przeprowadziłem się do Zamyślina. Mając 27 lat interesowałem się sportem. Pierwszy kontakt miałem z III ligą piłki nożnej. Zostałem kibicem i sympatykiem Lubuszanina Drezdenko. Może bym tej piłki nie zdradził, ale w ośrodku który prowadziłem zamieszkali trenerzy i zawodnicy Sokoła. Grali wówczas mecze w Skwierzynie i do kibicowania namawiał mnie ówczesny trener Daś. Dopiero po jakimś czasie zdecydowałem się wybrać na mecz, a w międzychodzką koszykówkę zaangażowałem się dopiero w latach 90.

Jaka była i jest Pana rola w klubie?
Przez 18 lat byłem kierownikiem klubu. Kiedy podczas Walnego Zebrania Członków Klubu w 2010 roku zostałem wybrany na prezesa, zmieniłem jednak wyłącznie tytuł, ponieważ zakres obowiązków pozostał ten sam.

Czy przez 20 lat działalności zauważa Pan zmiany, jakie zachodzą w klubie?
Jeśli chodzi o zaplecze organizacyjne i administracyjne to istotne zmiany zauważam po ostatnich wyborach zarządu. W 10-osobowym składzie pojawiło się wiele nowych osób. To osoby, które tchnęły nowe świeże spojrzenie i pomysły. Są bardzo zaangażowane w pracę, Sokół dzięki nim się zmienia. Jeśli chodzi o stronę sportową, zainteresowanie dzieci koszykówką jest mniejsze niż w piłce nożnej, ale ilość kibiców na meczach Sokoła świadczy o dużym zapotrzebowaniu społeczeństwa
na te rozgrywki.

Co dla klubu oznacza II liga?
Od kiedy nasza drużyna gra w II lidze potrzebne są większe pieniądze. Z pewnością trudniej utrzymać drużynę. Międzychód jest gminą specyficzną, ponieważ brakuje tu przemysłu i dużych firm, które mogłyby wspomóc Sokoła. Wszystko pozostaje więc w rękach radnych i miasta, bo podstawą bytu klubu są samorządowe pieniądze. W latach 90. proporcje budżetu klubu wynosiły 65 proc. (sponsorzy) i 35 proc. (gmina). W ciągu 20 lat odwróciły się.

Mimo to udało się ostatnio uzyskać sprzęt dla młodzieży...
O projekcie Orange dowiedziałem się dzięki moim dzieciom. Sokół złożył wniosek w I naborze, ale nie znaleźliśmy się w gronie 50 wybranych klubów. Ponowiliśmy wniosek w II edycji i jak się okazało skutecznie. Muszę jednak podkreślić, że to nie tylko moja zasługa, ponieważ wiele pracy w związku z opracowaniem dokumentacji wzięły na siebie mamy.

W 2015 roku powstała na hali także siedziba Sokoła. Skąd taka inicjatywa?
Do tej pory byliśmy jedynym klubem w Wielkopolsce, który nie miał gdzie podjąć sędziów. Także dla naszej działalności potrzebne jest biuro. Pomysł i wykonanie było po naszej stronie, ale wsparcie posła Jakuba Rutnickiego w poszukiwaniu środków było nieocenione.

Podczas meczu Sokoła kibice wspierają nie tylko drużynę, ale odbywają się także zbiórki charytatywne. Jak do tego doszło?
Zbiórki charytatywne są inicjatywą zarządu. Bliskość Środowiskowego Domu Samopomocy, który do niedawna miał siedzibę w hali sportowej oraz kontakt z podopiecznymi ŚDS sprawił, że to im dedykowane były te akcje. Potem pojawiła się zbiórka dla Anielki Górniak, a dziś to już rozpędzona lokomotywa. Pomysły i inicjatywy rodzą się same. Warto dodać, że także zawodnicy angażują się w te historie.

Od pewnego czasu to Pana głos relacjonuje wydarzenia z boiska. Jak czuje się Pan w roli komentatora?
Okazuje się, że jest problem z komentatorem. Kiedy dotychczasowy zrezygnował rozpoczęliśmy poszukiwania, ale bezskuteczne. Będziemy ponawiać ogłoszenie przed nowym sezonem. Tymczasem ja zająłem się tym. Mam wprawę i mikrofonu się nie boję. Największą sztuką jest zachować spokój w emocjonujących chwilach.

Jakie są Pana pomysły i plany na najbliższy czas?
Wszystko rozbija się o pieniądze, a perspektywy finansowe niestety są nieciekawe. Najważniejsze założenie to dać zawodnikom możliwość trenowania na poziomie drugoligowym. Oznacza to większą liczbę treningów i godziny zajęć. Na hali sportowej nie ma jednak wolnych godzin w grafiku. Najbliższa perspektywa to wystąpić o dotację na stworzenie własnej siłowni, aby nie płacić za wynajem. Oczywiście konieczne będzie także rozwiązanie problemu lokalowego z tym związanego.

Czytaj także:
>> Człowiek Roku 2015 w powiecie międzychodzkim. Nominowani

Z regionu