Ryszard Gryzik przez oszustkę jest zadłużony po uszy, stracił pracę Ryszard Gryzik przez oszustkę jest zadłużony po uszy, stracił pracę

Ryszard Gryzik przez oszustkę jest zadłużony po uszy, stracił pracę (© Roman Rzepa )

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Pielęgniarka ze Zbąszynia wyłudziła około 700 tysięcy złotych od rodziny i znajomych. Poszkodowani pożyczali pieniądze z banków, które trafiały bezpośrednio do oszustki. Kobieta przekonywała, że pożyczone pieniądze odda ze sporą nawiązką.

Oficjalne powody nagłej potrzeby finansowej były różne, lecz zawsze chwytały za serce. Niezdecydowanych łapała na częste telefony, błagania, nawet na łzy. Jej były mąż przyznaje, że to prawdziwa aktorka, wzbudzająca ogromne zaufanie. Oszustka załatwiała wszelkie formalności, również te, o których nic nie wiedzieli sami zainteresowani. Często cała dokumentacja kredytowa znajdowała się u nieoficjalnej pośredniczki, która bywała też w posiadaniu dowodów osobistych. Udzielający pomocy po pewnym czasie zorientowali się, że mają więcej umów kredytowych od tych, które osobiście zawierali, będąc w banku.

– Byłam z pielęgniarką w trzech bankach – mówi emerytka ze Zbąszynia – Pieniądze trafiły na jej konto. Obiecała, że w ciągu dwóch, do trzech miesięcy spłaci zadłużenie. Gdy przyszły pierwsze monity informujące o braku wpłat, zorientowałam się że mam więcej umów. Po wielu prośbach córka odzyskała od pielęgniarki kolejne pięć umów. Po zapoznaniu się z dokumentacją okazało się, że mając 1100 złotych renty otrzymałam kredyty o łącznej wartości 70 tysięcy złotych.

By spłacać je systematycznie musiałabym miesięcznie wydawać 2800 zł. To niepojęte, jak urzędnicy bankowi mogli udzielić mi tak dużego kredytu. Z przekazanej dokumentacji wynika, że kilka umów zostało zawartych w nowotomyskim biurze, zajmującym się pośrednictwem kredytowym. Obecnie windykatorzy zabierają mi z renty 360 zł, 200 zł płacę swoich rat. Córka z synem pomagają mi zapłacić rachunki.

Czterdziestoletni Ryszard Gryzik ze Zbąszynia nie wytrzymał napięcia psychicznego, po tym jak zorientował się, że są problemy ze zwrotem kredytu. Znajoma nie płaciła, a kwota zaciągniętych zobowiązań okazała się wyższa i wynosiła 40 tys. zł. Kłopoty zdrowotne nie pozwoliły mu na kontynuowanie pracy na PKP. Obecnie ojciec trójki dzieci dostaje tylko 150 zł zapomogi z OPS, a żona zarabia około tysiąca. Małżeństwu pomaga matka poszkodowanego, która ma 600 zł. renty.
W innych przypadkach mogło dość do rozpadu małżeństwa. Oszustka namawiała swoje ofiary do tajemnicy przed najbliższymi członkami rodziny. Jeden z oszukanych, który posiada stutysięczne zobowiązania w bankach próbował się nawet powiesić.

W przypadku jednego z poszkodowanych sprawą od miesiąca zajmuje się zbąszyńska policja, pod nadzorem nowotomyskiej prokuratury. Kolejne osoby zdecydowały się na złożenie doniesienia w tym tygodniu.

– Mamy 16 zawiadomień, w przyszłym tygodniu podejmę dalsze decyzje – mówi Danuta Siwińska prokurator rejonowy w Nowym Tomyślu - Weźmiemy wszelkie okoliczności pod uwagę. Mamy szeroki wachlarz prawnych mechanizmów, mogących ws-trzymać postępowanie komornicze i windykacyjne. Najpierw jednak muszę się dokładnie zapoznać ze sprawą, a to wymaga czasu.Pomoc w zawieszeniu działań windykacyjnych wobec oszukanych kredytobiorców obiecał też Włodzimierz Hibner, powiatowy rzecznik ochrony praw konsumenta. Posądzana o wyłudzenia nie odbiera telefonów. W jej domu rodzina nie wie kiedy i w jaki sposób można się z nią skontaktować. Zainteresowanie mediów wywołało fale komentarzy w siedmiotysięcznym miasteczku, co też pośrednio przyczyniło się do utraty pracy przez „słynną” pielęgniarkę.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!