Zanim będzie można postawić maszt z wiatrową siłownią, przez rok trzeba obserwować ptaki Zanim będzie można postawić maszt z wiatrową siłownią, przez rok trzeba obserwować ptaki

Zanim będzie można postawić maszt z wiatrową siłownią, przez rok trzeba obserwować ptaki (© Andrzej Szozda)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W Wielkopolsce jest w sumie kilkanaście miejsc, w których mają powstać lub już powstają farmy wiatrowe. Przygotowanie takiej inwestycji trwa długo, ponieważ jeszcze przed uzyskaniem pozwolenia na budowę konieczny jest raport oddziaływania na środowisko, zawierający m.in. wyniki rocznego monitoringu ptaków i nietoperzy. Przynajmniej teoretycznie.

W praktyce bywa to jednak różnie. W rejonie Pożarowa pod Wronkami ma powstać farma na kilkadziesiąt wiatraków. Decyzja środowiskowa, która jest warunkiem wydania pozwolenia na budowę już zapadła, chociaż inwestor nie zrobił wymaganego prawem monitoringu. – Przed wydaniem decyzji środowiskowej, o jej uzgodnienie występujemy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i sanepidu, przedstawiając dostarczony przez inwestora – raport oddziaływania inwestycji na środowisko – mówi Łukasz Majchrzak, rzecznik UMIG Wronki. Dlaczego mimo braku monitoringu w raporcie RDOŚ pozytywnie go zaopiniował? Na to pytanie nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Z kolei przeciwko budowie farmy wiatrowej w Dusznikach zaprotestowało PTOP „Salamandra” i Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. Obie te organizacje twierdzą, że raport dotyczący oddziaływania na środowisko został źle wykonany.

– Roczny monitoring nietoperzy sprowadzał się do 4 obserwacji – mówi Przemysław Wylegała z PTOP „Salamandra”. – Zgodnie z regułami sztuki powinno być ich minimum 30. Do tego z przedstawionych modeli wynikało, że rocznie będzie tam ginąć ponad 1000 ptaków, w tym kilkaset drapieżnych. Mimo to we wnioskach napisano, że wpływ wiatraków na ptaki będzie niewielki. To absurd – twierdzi Wylegała.

W piątek odbyła się rozprawa administracyjna dotycząca tego raportu. Sam dokument ma zostać poprawiony.
Z kolei w Orchowie w powiecie słupeckim oraz podkonińskim Brzeźnie wiatraków nie chcą sami mieszkańcy. W Orchowie 31 stycznia odbędzie się referendum w tej sprawie.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (7)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Dominika (gość)

OZE to takie cuda co nie degraduja srodowiska (wrecz odciazaja je) i przynosza zysk:
1. inwestorowi - po 10 latach od postawienia elektrowni zaczyna on dopiero zarabiac ze sprzedazy energii elektrycznej
2. gminie - z remontu i rozbudowy drog na potrzeby realizacji inwestycji + podatki jak juz elektrownia stoi + dodatkowe bonusy jak np. gabinety stomatologiczne jak gmina sprytnie negocjuje
3. rolnikom - z dzierzawy ziemi przez 25 lat
4. panstwu polskiemu - w postaci nie placenia kar za niewypelnienie zobowiazan unijnych zwiekszajacych sie co rok co do ilosci energii wyprodukowanej z OZE

Wiatraki moga oddzialywac negatywnie na srodowisko jesli sie je buduje tam gdzie nie trzeba dlatego dla kazdej turbiny powinien zostac opracowany rzetelny raport srodowiskowy i to powinno byc dazeniem kazdego przeciwnika farm wiatrowych.

Ptak moze sie zderzyc z samolotem, latawcem, szyba, kominem elektrowni weglowej. Rowniez w zderzeniu z wiatrakiem moze on poniesc smierc.

a (gość)

grant unijny jaki mozna dostac z unii europejskiej zwraca tylko czesc kosztow budowy. reszte trzeba dolozyc samemu. to nie jest tak ze jak juz dostaniesz ten grant to mozesz sie z nim zwinac - musisz wlozyc conajmniej drugie tyle wlasnych i czekac az farma zacznie dzialac - wtedy zarabiasz na produkcji energii. a im wiecej sie wiatraki kreca tym wiecej zarabiasz. nie ma sposobu zeby komus sie oplacalo wybudowac stojace wiatraki!!!

a co do magazynowania energii - ciezko jest wygasic blok weglowy - to trwa kilka godzin, wiec jak jest nadmiar energii w systemie to w elektrowniach szczytowo-pompowych (takich na tamach wodnych) wykorzystuje sie ja do pompowania wode na gore, a kiedy potrzeba proadu to spuszcza sie te wode odzyskujac prad.

Kuba (gość)

1. Nadmiar energii. Po prostu w tym samym czasie elektrownie konwencjonalne zminiejszaja produkcje - czyli zmniejszaja emisje do atmosfery.
2. Cena energii jest faktycznie wyzsza. To samo dotyczy elektrowni wodnych i slonecznych.
3. Eko-terror istnieje.
4. Do Kichot tez walczyl z wiatrakami i co z tego wyniklo?

F-35 (gość)

Modzel - nie rozumiesz, udajesz czy próbujesz siać zamęt? Mieszkańcy gminy NIE CHCĄ tych wiatraków - bo ich stawianie jest totalnym bezsensem! Nikt nigdy nie będzie miał z nich żadnego pożytku. Zyska TYLKO inwestor - zainkasuje dopłaty rządowe. A czy te wiatraki będą później szkodziły i będą nadawały się do rozbiórki, to go nie obchodzi! Grunt, że - zgodnie z chorym prawem - dostanie kilkaset milionów złotych państwowej rekompensaty i się zwinie. Zgodnie z prawem. I wszyscy my - mieszkańcy gminy Duszniki - zostaniemy orżnięci. Zgodnie z prawem. Kapujesz?

modzel (gość)

jak widzę tych protestujących to zastanawiam się, czy nie warto protestować przeciw protestom protestujących. w końcu w tym jesteśmy mistrzami świata. z resztą w absurdach też. nie rozumiem jak ekolog może być przeciw ekoloogicznym źródłom prądu?! lepsze dymiące elektrownie napędzane węglem z degradujących środowisko kopalni? pewnie tak bo przecież trzeba protestować!

F-35 (gość)

Na wiatrakach stracą ludzie z gminy - cena ziemia pójdzie w dół oraz rozplenią się robaki i myszy (bo wentylatory przegonią ptaki!)! W dodatki wiatraki generują niebezpieczne dla zdrowia infradźwięki (długotrwała emisja infradźwięków uszkadza narządy wewnętrzne). Podatków i tak prawdopodobnie nikt gminie nie zapłaci (tzn. zapłaci, ale grosze - od powierzchni... zabudowy; a ile metrów kwadratowych może zająć słup wiatraka - 10, 20?). Tu idzie tylko o państwowe dopłaty. Czy wiatraki będą kręciły - czy też nie - i tak pieniążki z budżetu trafią do kieszeni inwestora. Energetyce też ta inwestycja specjalnie nie odpowiada, bo... nie ma jak magazynować nadmiaru prądu. Przecież jak będzie wiało, to Enea dostanie nadmiar Megawatów. A jak nie będzie wiało, to co? Akumulatory jakieś podłączą? Oj, coś bezsensowna i szkodliwa ta inwestycja. Wszyscy - za wyjątkiem inwestora - wyjdą na niej jak Zabłocki na mydle...

equus (gość)

Codziennie widzę wiatrak stojący w Sowinkach koło Mosiny. Właśnie stojący! Dni w których pracuje są nieliczne. Czytałem raport sporządzony jeszcze w latach 90. Nie sądze aby zmieniło się coś w wietrzności od tego czasu. Po prostu ktoś chce wyciągnąć pieniądze społeczne na budowę STOJĄCYCH wiatraków!