Maurita Reid pokazała we wczorajszym meczu nie tylko efektowne zagrania, ale również swój krewki charakter Maurita Reid pokazała we wczorajszym meczu nie tylko efektowne zagrania, ale również swój krewki charakter

Maurita Reid pokazała we wczorajszym meczu nie tylko efektowne zagrania, ale również swój krewki charakter (© fot. MAREK ZAKRZEWSKI)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

MUKS Poznań zasygnalizował wczoraj, że nie chce w przyszłym sezonie występować na zapleczu ekstraklasy. Uczennice odniosły drugie zwycięstwo w sezonie i gdyby nie fatalna trzecia kwarta, można byłoby mówić, że uczniły to w efektownym stylu.

Jeszcze lepiej niż w debiucie wypadła jamajska rozgrywająca, Maruita Reid. Na początku trzeciej kwarty złapała wprawdzie czwarte przewinienie i usiadła na ławce rezerwowych, ale wcześniej niepodzielnie rządziła na parkiecie. Przywódczy charakter pokazała także po powrocie na boisko. No, nie tylko, bo pięć minut przed końcem wdała się w przepychankę z jedną z łódzkich koszykarek, a to groziło zdarzeniami pod hasłem „ring wolny”. Na szczęście jej zapalczywość dało się w porę opanować. – Nie ma co ukrywać, że będziemy mieli z niej pociechę. Ona na pewno zostanie z nami do końca sezonu. Latoya Williams też ma taką szansę, ale musi potwierdzić swoją przydatność w kolejnych meczach – przyznała trenerka poznańskiej drużyny, Iwona Jabłońska. W jej zespole świetnie wypadła wczoraj także Ramona Casimiro (to jej kolejne dobre spotkanie, bo z Liderem Pruszków też grała jak z nut). – Była najmłodszą zawodniczką na parkiecie, więc należą się jej szczególne słowa uznania – dodała Jabłońska.

W znacznie gorszym nastroju był, co zrozumiałe, szkoleniowiec przyjezdnych. – Od początku robiliśmy wszystko, żeby przegrać. Zagraliśmy słabo na rozegraniu i w obronie. Po ostatnim pojedynku moje zawodniczki pomyślały, że są już mistrzyniami świata i przeciwko MUKS to się zemściło – podkreślił Mirosław Trześniewski.
Najdziwniejsza była trzecia kwarta, zakończona wynikiem 3:9. Obie ekipy raziły nieskutecznością i nieporadnością. Pierwszy punkt gospodynie zdobyły dopiero w 28. minucie za sprawą Esmery Vargas-Sanchez. Potem do kosza trafiły jej koleżanki, ale też tylko z linii rzutów wolnych. Z gry nie udało się to pozna-niankom ani razu. Na szczęście ich niemoc nie miała wpływu na wynik.

MUKS Poznań – ŁKS Łódź 65:46 (23:9, 19:18, 3:9, 20:10)

MUKS: Reid 21 (3x3), Vargas-Sanchez 14, Williams 11 (1x3), Casimiro 10 (1x3), Antczak 4, Skowronek 3, Idziorek 2, Semmler 0, Najtkowska 0, D.Mistygacz 0, M.Mistygacz 0, Szarzyńska 0.
ŁKS: Makowska 17 (2x3), Oha 9, Jankowska 6, Novikava 5 (1x3), Grabowska 5, Perlińska 2, Seals 2, Hylewska 0, Schmidt 0.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!