Lech Staręga podkreśla, że bobry ścinają drzewa nawet 500 metrów od wód Lech Staręga podkreśla, że bobry ścinają drzewa nawet 500 metrów od wód

Lech Staręga podkreśla, że bobry ścinają drzewa nawet 500 metrów od wód (© FOT. KRZYSZTOF SOBKOWSKI)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Przyrodnicy uważają, że bobry są potrzebne w środowisku. Leśnicy podkreślają ich znaczenie, ale wskazują też na szkody, które wyrządzają. Rolnicy z kolei twierdzą, że gatunek wymknął się spod kontroli.

Bóbr europejski w latach 60. i 70. minionego wieku został reintrodukowany przez prof. Ryszarda Graczyka w okolicach Obrzycka. Na terenie Nadleśnictwa Międzychód pierwszy pojawił się w latach 80. XX wieku. – Minęło 25 lat, a na naszym terenie jest już około 250 osobników tego gatunku – podkreśla Piotr Bielanowski, międzychodzki nadleśniczy.

– W ekosystemie leśnym bóbr buduje tamy, przez co powoduje retencję, a to jest zjawisko pożyteczne – zaznacza zastępca nadleśniczego w Międzychodzie Lech Jankowiak. – Problem jest, gdy działalność bobra przenosi się na pola, bo niszczy uprawy – dodaje. – Serce się ściska, kiedy bobry wycinają uprawy i młodniki, i to bez względu na gatunek. Każdego roku tylko na terenie Nadleśnictwa Międzychód bobry niszczą około 10 ha upraw i młodników, a szkody są obserwowane na blisko 30 ha lasów.

– Obecnie nie ma już cieków wodnych, gdzie nie byłoby widać działalności bobra – mówi Piotr Bielanowski.
– Bobrów jest naprawdę mnóstwo – potwierdza wroniecki nadleśniczy Zbigniew Gzyl. – Nam dają się we znaki głównie w okolicach jeziora Głuchowiec. Ścinają na skarpie drzewa, które staczają się na drogę wojewódzką Wronki – Chojno – Sieraków i mogą stanowić niebezpieczeństwo – dodaje.

Na działalność bobrów narzekają rolnicy. – Bobry budują tamy, a woda zalewa nam łąki. Koszty naprawy szkód idą w dziesiątki tysięcy złotych. Mamy zwierzęta gospodarskie. Z zalanych łąk nie będzie siana. Czym mamy je karmić? A za łąki podatki cały czas trzeba płacić – mówi Leszek Majda z Wierzei pod Dusznikami.
Problem zauważają już urzędnicy, którzy nie kryją, że są zasypywani skargami na działalność bobrów. – W związku ze skalą problemu, w 2010 roku przygotujemy strategię gospodarowania populacją bobra – przyznaje Monika Jakubiak z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Nie będzie jednak mowy o tym, by bóbr znalazł się na liście zwierzyny łownej, gdyż to jest sprzeczne z prawem unijnym.

– Wyjścia z trudniej sytuacji są dwa – mówi Piotr Bielanowski. – Albo bobry będą odławiane i przesiedlane, albo muszą pomóc myśliwi poprzez odstrzał redukcyjny – podkreśla.

Według przepisów prawa bóbr znajduje się pod częściową ochroną. Oznacza to, że do bobra strzelać nie można, chyba że myśliwy otrzyma specjalne zezwolenie od wojewody. Myśliwi do bobrów strzelać nie chcą.

– Populacja bobra wymknęła się spod kontroli – uważa Lech Staręga, łowczy Koła Łowieckiego 84 „Pantera” Poznań. – Na pewno nie zgodzimy się na to, by minister wpisał bobra na listę zwierzyny łownej. To oznaczałby śmierć polskiego łowiectwa. Myśliwi nie będą w stanie wykonać planu odstrzału, a już tym bardziej zapłacić rolnikom odszkodowań, które znacząco przekraczają budżety, którymi koła łowieckie dysponują.

Dr Tadeusz Mizera z Zakładu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu uważa jednak, że działalność bobra jest nie do przecenienia. – Być może uzasadnione jest poczucie poszkodowania przez pojedyncze jednostki, ale mogą się one ubiegać o odszkodowania od Skarbu Państwa. Z punktu widzenia społecznego bobry są niezwykle potrzebne. Wielkopolska stepowieje, a bobry to częściowo zmieniają. Rolnicy narzekają, że zalewa im łąkę, ale nie widzą już tego, że dzięki zalewaniu gruntów okoliczne uprawy są lepsze, nie mówiąc już o tym, że na takim terenie wzbogaca się życie przyrodnicze. Bobry jako jedyny gatunek kształtują środowisko, przyczyniając się w ten sposób do oczyszczenia wody, stwarzając środowisko dla ryb, płazów, zimorodków... Mówienie, że jest ich za dużo, jest nieuzasadnione, bo nie ma na to żadnych norm. Oczywiście, lokalnie mogą powodować szkody gospodarcze dla rybaków i rolników. W takich sytuacjach prawo dopuszcza ich usuwanie – wyjaśnia.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!