Tadeusz Bąbelek,  Zbigniewa Nowodworska i Krzysztof Kordel namawiają do kupowania tańszych zamienników Tadeusz Bąbelek,  Zbigniewa Nowodworska i Krzysztof Kordel namawiają do kupowania tańszych zamienników

Tadeusz Bąbelek, Zbigniewa Nowodworska i Krzysztof Kordel namawiają do kupowania tańszych zamienników (© Waldemar Wylegalski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Każdy z nas musiał kiedyś zrealizować receptę w aptece i wie, że chorowanie jest w Polsce bardzo drogie. Okazuje się, że wydatki te są dotkliwe nie tylko dla portfeli pacjentów.

– Nakłady na refundację leków stanowią drugą co do wielkości pozycję w budżecie wielkopolskiego NFZ – mówi Zbigniewa Nowodworska, dyrektor Funduszu w Poznaniu. – Od stycznia do listopada ubiegłego roku wydaliśmy na ten cel 650 mln zł.

Kwota ta stanowi 15 proc. całego budżetu wielkopolskiego NFZ. Wydatki te nie są limitowane – tyle ile zostało wypisanych recept na leki refundowane, tyle NFZ zobowiązany jest pokryć. Suma wypłat mogłaby być mniejsza, gdyby pacjenci korzystali z leków o tym samym działaniu terapeutycznym, ale znacznie tańszych, czyli zamienników. Tymczasem z analiz wynika, że najczęściej i najchętniej przepisywane są preparaty z górnej półki cenowej.

– Powtarzam to od lat, że błędem w sztuce medycznej jest nieznajomość wśród lekarzy cen leków – powiedział dr Krzysztof Kordel, przewodniczący Wielkopolskiej Izby Lekarskiej. – Błędem jest również niepytanie pacjenta o to, czy go stać na leczenie mu proponowane.

Zdecydowana większość leków stosowanych w Polsce ma swoje tańsze odpowiedniki – różnią się między sobą substancjami pomocniczymi.
– Porównując dwa leki bierzemy pod uwagę ich biorównoważność – tłumaczy dr Tadeusz Bąbelek, prezes Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej. – Znaczy to tyle, że oba powinny zawierać taką samą ilość substancji czynnej, mieć taką samą postać i w tym samym czasie i stężeniu powinny być wchłaniane do krwi pacjenta. Jeśli między lekiem oryginalnym a zamiennikiem występuje mniej niż 20 proc. różnicy pod tym względem, to uznaje się go za biorówno-ważny.
Możemy być właściwie spokojni, że tańszy lek nie oznacza gorszej jakości. Warto więc za każdym razem zapytać lekarza lub aptekarza o możliwość zakupu zamiennika.

– Farmaceuta ma obowiązek poinformowania o tańszym zamienniku – mówi Tadeusz Bąbelek. – Chyba że na recepcie lekarz wyraźnie zaznaczy „NZ”, czyli „nie zamieniać”. Wówczas mamy związane ręce.

W ubiegłym roku do leków Wielkopolanie dopłacili ponad 355 mln zł. A kwoty te dotyczą jedynie leków na receptę i refundowanych. Tymczasem tańsze zamienniki mają też leki wydawane bez recepty. Tu jednak jesteśmy na ogół bezkrytyczni i ulegamy magii reklamy. A różnice cen między preparatami o takiej samej skuteczności mogą być ogromne.



Kto nam powie?

O kosztach leczenia i tańszych lekach powinien nas poinformować lekarz, a zamiennik wskazać farmaceuta. Koszt leczenia powinniśmy znać już w gabinecie. Pacjent może spytać o cenę zalecanego leku i ewentualny tańszy zamiennik. Farmaceuta zaś ma obowiązek informowania o możliwości nabycia tańszego zamiennika o tej samej wielkości opakowania, drodze podania, działaniu terapeutycznym i limicie ceny.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: