Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Przed wylotem na Puchar Króla Tajlandii pomocnik reprezentacji Polski i Legii Warszawa Maciej Rybus wypalił, że może nie jest to impreza prestiżowa, ale jedziemy tam po to, by zwyciężyć w turnieju. Po niedzielnej porażce z Danią 1:3 już wiadomo, że nawet tego celu nie uda się raczej zrealizować.

Świat z tego powodu rzecz jasna się nie zawali, bo puchar tajskiego władcy ma wartość mniej więcej taką, jak pas mistrza świata w boksie federacji IBC, którą tworzą entuzjaści... uprawy fasoli. Ale młodzi ligowcy mieli pokazać, że są nie tylko zdolni, ale już dziś potrafią zagrać przyzwoicie. A przynajmniej spróbować powalczyć z Duńczykami, którzy podobnie jak my do państwa uciech i wiecznej rozrywki przyjechali w składzie złożonym z zawodników krajowych.

Polacy grali nieźle – choć bardzo dobrze, jak mówił choćby Jerzy Engel, to duża przesada – tylko przez 20 min pierwszej połowy. Po nieudanym początku przejęliśmy inicjatywę i stworzyliśmy kilka akcji, po których wydawało się, że choć na moment zapomnimy o traumatycznych wspomnieniach z zeszłorocznych meczów naszej kadry.

Jednak inaczej niż naiwnością nie można nazwać tego, że Franciszek Smuda wstawił do bramki Mariusza Pawełka. I jeszcze miał nadzieję na zwycięstwo. O sabotaż szkoleniowca nie podejrzewamy, bo jego nerwowa reakcja po pierwszej bramce dla Duńczyków była wymowna. Zresztą inna być nie mogła, skoro Pawełek wyszedł do dośrodkowania, ale źle obliczył lot piłki i nie potrafił jej odbić. Do pustej bramki trafił Krukow Rieks.


Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!