Bartosz Jurecki to jeden z kluczowych i najbardziej doświadczonych graczy w siódemce trenera Wenty Bartosz Jurecki to jeden z kluczowych i najbardziej doświadczonych graczy w siódemce trenera Wenty

Bartosz Jurecki to jeden z kluczowych i najbardziej doświadczonych graczy w siódemce trenera Wenty

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

To był dobry start polskiej siódemki podczas mistrzostw Europy, rozgrywanych w Austrii. Polacy wygrali dwa pierwsze spotkania w grupie C z Niemcami 27:25 oraz Szwecją 27:24. Podopieczni trenera Bogdana Wenty przewodzą grupowej stawce z kompletem punktów i są na najlepszej drodze, aby rozegrać w Austrii osiem pojedynków. A taką ilość spotkań mają przed sobą tylko zespoły, które awansują do półfinałów.

Biało-czerwoni jechali do Austrii przekonani o swojej wartości. I wcale nikt nie zapowiadał, że jedzie po jeden z medali, bo... zabronił tego Bogdan Wenta. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że polski zespół był zaliczany do grona faworytów, obok Francuzów, Chorwatów i Hiszpanów. Po pierwszych dniach imprezy naprawdę jeszcze bardzo trudno przewidzieć, jak zakończy się cały austriacki turniej. Można natomiast pokusić się o pierwsze oceny.

Wydaje się, że najbardziej wyrównana stawka zespołów jest właśnie w „polskiej” grupie C. Biało-czerwoni w dwóch pojedynkach na tle Niemców i Szwedów wypadli zdecydowanie lepiej od rywali. Przede wszystkim okazało się, że trzeba doskonale grać w obronie. Polacy w obu spotkaniach znakomicie wywiązywali się z tego zadania – w pierwszej połowie z Niemcami stracili tylko 8 goli, a w drugiej części ze Szwedami 10 bramek. Oczywiście zdarzają się jeszcze momenty denerwujących przestojów, podczas których przeciwnicy bezlitośnie wykorzystują gapiostwo naszych graczy. Ale jeszcze w polskiej bramce stoi niezawodny Sławomir Szmal. „Kasa” w obu pojedynkach potwierdził jedynie, że w tej materii jest fachowcem najwyższej klasy.

Przy tak dobrej obronie, Polacy mają niezaprzeczalne atuty w ataku. Dzisiaj w ekipie biało-czerwonych nie ma co prawda Grzegorza Tkaczyka czy Damiana Wleklaka, Marcin Lijewski nie jest w pełni sił po operacji migdałków, a Mariusz Jurasik wrócił do kadry po dłuższej przerwie. Nieco mniej gra też Karol Bielecki, który jednak wchodzi w trudnych momentach i skutecznie bombarduje bramkę rywali. Z zespołu, który zdobywał wicemistrzostwo świata w 2007 roku, tak naprawdę dzisiaj wiodące role odgrywają jedynie Szmal, Bartosz Jurecki, Artur Siódmiak i Tomasz Tłuczyński. Teraz o obliczu drużyny decydują w największym stopniu: Michał Jurecki, Krzysztof Lijewski, Bartłomiej Jaszka i Tomasz Rosiński. Trochę szkoda, że w dwóch pierwszych spotkaniach polski zespół chyba zbyt pasywnie wykorzystywał oba skrzydła (naprawdę brakowało akcji z obu stron, bo przecież i Tłuczyński, jak również Mateusz Jachlewski, Patryk Kuchczyński i wspomniany wcześniej Jurasik, wiedzą jak zdobywać bramki z trudnych pozycji). Na pewno można stwierdzić, że odkryciem polskiej drużyny po dwóch meczach, jest rozgrywający Tomasz Rosiński. Wenta doskonale zna go z klubowych występów w Vive Kielce i z pełną świadomością powołał go do kadry. Rosiński to zaufanie w pełni odpłaca.

Oczywiście można tu wymieniać po nazwisku każdego z naszych reprezentantów. Ale biało-czerwoni, podobnie jak to bywało podczas wcześniejszych imprez, przede wszystkim stanowią znakomicie prezentujący się kolektyw. W tej ekipie (zawodnicy, trenerzy, lekarz i fizjoterapeuci), jest doskonała atmosfera i każdy wie, jakie ma zadania do wykonania. Jeśli nie idzie jednemu, to drugi musi wziąć odpowiedzialność na swoje barki. I to było widać podczas dwóch pierwszych spotkań z Niemcami i Szwedami.

Na razie Polacy zrobili tylko dwa pierwsze kroki w drodze do...? Naprawdę trzeba ze spokojem podchodzić do kolejnych bojów, jakie czekają graczy Bogdana Wenty. Następny już dzisiaj o godzinie 20.15 ze Słowenią. To bardzo trudny przeciwnik, który odebrał już punkty Niemcom i Szwedom. Potem zapewne Polaków będą czekały mecze z Francuzami, Hiszpanami i Węgrami. I dopiero druga faza turnieju pokaże, na co stać polski zespół. Jeśli tylko nie będzie chorób i kontuzji w ekipie biało-czerwonych, to polskich kibiców czekają jeszcze wielkie emocje. Oby do 31 stycznia, czyli ostatniego dnia turnieju.

GRUPA A

Rosja – Ukraina 37:33 (21:16),
Chorwacja – Norwegia 25:23 (11:10),
Ukraina – Chorwacja 25:28 (14:12).

1. Chorwacja 2 4 53-48
2. Rosja 1 2 37-33
3. Norwegia 1 0 23-25
4. Ukraina 2 0 58-65

GRUPA B

Dania – Austria 33:29 (17:15),
Islandia – Serbia 29:29 (15:11),
Austria – Islandia 37:37 (17:20).

1. Dania 1 2 33-29
2. Islandia 2 2 66-66
3. Serbia 1 1 29-29
4. Austria 2 1 66-70

GRUPA C

Niemcy – Polska 25:27 (8:12),
Szwecja – Słowenia 25:27 (13:7),
Słowenia – Niemcy 34:34 (16:11),
Polska – Szwecja 27:24 (15:14).

1. Polska 2 4 54-49
2. Słowenia 2 3 61-59
3. Niemcy 2 1 59-61
4. Szwecja 2 0 49-54

GRUPA D

Hiszpania – Czechy 37:25 (17:10),
Francja – Węgry 29:29 (16:16),
Czechy – Francja 20:21 (10:16),
Węgry – Hiszpania 25:34 (9:17).

1. Hiszpania 2 4 71-50
2. Francja 2 3 50-49
3. Węgry 2 1 54-63
4. Czechy 2 0 45-58

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!