Straż miejska regularnie sprawdza tradycyjne koczowiska osób bezdomnych Straż miejska regularnie sprawdza tradycyjne koczowiska osób bezdomnych

Straż miejska regularnie sprawdza tradycyjne koczowiska osób bezdomnych (© Sławomir Seidler)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Więcej płacimy za prąd i gaz, droższy jest dojazd samochodem do pracy. Ekstremalne mrozy, które przetaczają się przez Wielkopolskę, spędzają sen z powiek już nie tylko drogowcom. W zakładach pracy z powodu niskich temperatur zdarzają się przypadki zwolnień z pracy. Strażacy wciąż muszą interweniować przy ściąganiu sopli i śniegu. A kto może na zimie najwięcej stracić? Osoby bezdomne. W Wielkopolsce już są cztery przypadki zamarznięć.

Niedzielną ofiarą „ataku zimy” jest 55-letni mężczyzna. Około godziny 14.30 znalazł go przypadkowy przechodzień. To drugi taki przypadek w Poznaniu. W sumie od listopada w całej Wielkopolsce zamarzły cztery osoby – dwie w Poznaniu i dwie w Pile.

– Staramy się docierać do osób bezdomnych, ale nie zawsze jest to możliwe – twierdzi Jacek Kubiak ze Straży Miejskiej w Poznaniu. – Czasami bezdomni na własną prośbę zostają w koczowiskach. A efekty bywają tragiczne – mówi.

Żeby temu zapobiec, straż miejska regularnie sprawdza miejsca pobytu bezdomnych. Bunkry, pustostany czy leśne szałasy należą do najczęstszych z nich. I mimo że bezdomni mogą jechać do noclegowni, to nie chcą. Dlaczego? Bo tam nie wolno pić alkoholu.

Zima to także koszty. Poznański ZDM już wydał na odśnieżanie 14 mln złotych. Mimo że to dopiero koniec stycznia, ilość zużytej soli już jest większa niż w latach ubiegłych. W Kaliszu na odśnieżanie miasto dotąd wydało ponad 1,5 mln zł. W ubiegłym roku potrzebne było tylko nieco ponad milion zł.

Podobnie jest z interwencjami strażackimi. Od 10 stycznia w całej Wielkopolsce było ich około 1000. Wszystkie z powodu zimy. Zwisające sople, śnieg na dachach czy połamane pod ciężarem białego puchu gałęzie, to ich najczęstsze przyczyny.

Cała Wielkopolska stara się sobie radzić z zimą. Władze Kalisza na przykład stawiają na ulicach koksowniki. Prywatnie ludzie się dogrzewają. Efekty widać na rachunkach za gaz. Jego zużycie w styczniu w porównaniu z rokiem ubiegłym wzrosło o 25 procent.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

głodnyi i pracy (gość)

SAMI DOPROWADZILI DO BIEDY I NEDZY ILE BEZROBOTNYCH STRACIŁO PRACE ZASŁUGĄ POLITYKÓW PO I URZEDASÓW I PREZYDETA MIASTA WAŻMNE WINDOWANIE CEN CZYNSZ, WODE, PRAĄD, GAZ,BYŁY KILKANAŚCIE PUNTÓW WYDAJĄCYCH CIEPŁE STRAWY TERAZ SĄ POJEDYNCZE ZACO URZEDASY PRACY BORĄ PIOENIĄDZE ZA NIC NIESZUKAJĄA PRACY PRACOWNIK CO ZOSTAŁ ZWOLNONY MA SAM SZUKAĆ PRACY POCO URZEDASÓW DARMOZJADÓW ZWOLNIC CAŁY URZĄD MIEJSKI I PREZYDETA CAŁYMI KOLESAMIZ PO CO NIC NIEZROBILI DO MIESZKANCÓW TYLKO OPKALI WŁASNE KIESZENIE PESJAMI RADNYCH CO PERFIDNIE OPRACOWALI( STRAKEGIE ZNECANIA BEZROBOTNYCH, EMERYTACH, RECISTACH I OPRACOWANE GUPIED USTAWYKIEDY POLITYCY PO ZACZNĄ DBAĆ O MIESZKANCÓW TYLKO DO NAZTYCHMASTOWEGO ZWOLNIENIA CAŁY URZEDY I POLITYKÓW WSZYSKICH PO DARMOZJADÓW

meteo (gość)

Niestety odwilży nie będzie przynajmniej przez najbliższe pół miesiąca, ale mróz zlagodnieje - w czwartek w dzień temperatura zbliży się do zera