O godz. 11:00 Ikarusy zostały zaprezentowane na Placu Wolności. Później odbyła się ich parada ulicami Poznania. Pasażerowie, którzy dotrwali do końca zabawy, zwiedzili zajezdnię Kacza.

Po prawie 30 latach przyszedł czas na pożegnanie Ikarusów. Wysokopodłogowe, wysłużone już autobusy zostaną pocięte i trafią na złom. Mimo że wciąż są dobre, to nie spełniają już oczekiwań pasażerów.

Zygmunt Zwierzchlewski jest kierowcą MPK z wieloletnim stażem. Doskonale pamięta, kiedy do Poznania trafiły pierwsze Ikarusy. To był zupełnie inny standard w porównaniu z jeżdżącymi wtedy "ogórkami".

- Kabina kierowcy była oddzielona od części dla pasażerów, silnik był po środku pojazdu, nie słyszałem już, jak pracuje. Poza tym, Ikarusy były w stanie pomieścić znacznie więcej osób - wspominał Zygmunt Zwierzchlewski.

To on, jako jeden z trzech kierowców, poprowadził Ikarusa podczas ostatniego dnia na liniach. Drugim kierowcą był Jacek Woliński, który również wiele lat przepracował w poznańskim MPK. - Łatwy w obsłudze, łatwy w naprawie. To jest naprawdę trudne pożegnanie - powiedział przed wyjazdem z zajezdni.

Trzecią osobą, która ostatniego dnia woziła pasażerów była Anna Schmitd, która jest młodsza od najstarszego, jeżdżącego do czwartku w Poznaniu Ikarusa.- Ma takie wspomaganie, że nawet kobiecie nie stwarzało żadnego problemu jego prowadzenie – podsumowała.

Poznań był czwartym miastem w Polsce, do którego trafiły Ikarusy. Produkowane na Węgrzech autobusy przyjechały do nas pociągiem. Od granicy eskortowali go pracownicy Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego (obawiano się, że po drodze znikną niektóre części). Jak wspominają kierowcy, szybko zyskały przydomek królowych szos, nazywano je również "cudownymi dziećmi węgierskiej motoryzacji".

Produkowane na 7-8 lat przejeździły u nas prawie 30 (kilka razy trzeba było wymienić silnik). Rekordzista miał na liczniku 1,4 mln kilometrów, poznaniaków woził przez 99 tysięcy godzin. Przewiózł około 10 milionów pasażerów. I jeździłby dalej, gdyby nie przestał spełniać oczekiwań. - Jest wysoki i ciężko się do niego wsiada osobie starszej czy dziecku - mówi Krzysztof Książyk, dyrektor przewozów autobusowych MPK.

Nic więc dziwnego, że pasażerowie wolą niskopodłogowe, wygodne MAN-y czy Solarisy (również kierowcy wolą je ze względu na komfort jazdy i automatyczną skrzynię biegów). Nic też dziwnego, że pojawiały się głosy, że bilet na Ikarusa powinien być tańszy. Teraz, aby się nim przejechać, trzeba będzie kupić bilet na wycieczkę zabytkowym pojazdem.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Kreta5322 (gość)

Bardzo dobry pomysł tylko wydaje się, żże ta jazdaa była rzeczywoscie ostatnia bo psują się na potęgę

poznaniak (gość)

a może dałoby się jeszcze wykorzystać ikarusy na obrzeżach miasta, gdzie brak komunikacji doskwiera mieszkańcom Poznania?