Mężczyźni twierdzą, że ich pracodawca złamał prawo Mężczyźni twierdzą, że ich pracodawca złamał prawo

Mężczyźni twierdzą, że ich pracodawca złamał prawo (© S. Seidler)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Zostaliśmy wyrzuceni z pracy, bo nie chcieliśmy w kilkunastostopniowym mrozie jechać na pace ciężarówki - twierdzą Tomasz Waltrowski i Arkadiusz Kaczmarek, formalnie pracownicy poznańskiej firmy Transportowo-Usługowej Kamińscy. - Kiedy odmówiliśmy, szef powiedział, że możemy do pracy nie przychodzić. Później przysłał nam SMS, że do odwołania. Ale nie dostaliśmy wypowiedzeń ani nic. Kolegę, który jest kierowcą, po dwóch dniach przyjął z powrotem. Nas nie - twierdzą.

Firma Kamińscy funkcjonuje na rynku od kilkunastu lat. Trudni się przede wszystkim przeprowadzkami, a szczyci tym, że oferuje pełen serwis i wysoką jakość usług. Otrzymuje zlecenia także od wielu instytucji. Przeprowadzała między innymi do nowej siedziby poznańską prokuraturę.

Formalnie rzecz biorąc, mężczyźni wciąż są zatrudnieni na stanowiskach konwojentów. Jak wynika z umowy o pracę na pół etatu za stawkę równą połowie minimalnej pensji, czyli niespełna 700 zł brutto. Twierdzą jednak, że w firmie zarabiali więcej - tyle, że poza etatem.

Lista zarzutów, które stawiają wciąż jeszcze aktualnemu pracodawcy, jest bardzo długa: od wspomnianych wyjazdów do pracy nie w kabinie samochodu ciężarowego, ale w części przeznaczonej do przewozu rzeczy (co stanowi naruszenie zarówno przepisów BHP, jak i kodeksu drogowego), przez manipulowanie wysokością wynagrodzeń po niewypłacanie ich w czasie urlopu i udokumentowanej choroby.

Właściciel firmy Janusz Kamiński jest zdziwiony takimi zarzutami. - Wyobraża sobie pani, że mógłbym prowadzić przez tyle lat firmę, gdybym robił takie rzeczy? - pyta. - Wszystko u nas jest zgodne z prawem. Są ludzie, którzy pracują u mnie po 10, 15 lat i nigdy nie było problemów. Skąd teraz? Wina na pewno nie leży po mojej stronie.

- Jeśli te zarzuty są prawdziwe, to są to naprawdę ciężkie naruszenia prawa pracy - mówi Krystyna Wasilewska, inspektor Państwowej Inspekcji Pracy w Poznaniu - Trudno mi sobie wyobrazić, że pracodawca nie wypłaca wynagrodzenia, gdy pracownik jest na urlopie czy w czasie choroby, jeśli pracownik przedstawi zwolnienie lekarskie.

Zdaniem Krystyny Wasilewskiej problem może tkwić w premii uznaniowej. Od wewnętrznych regulacji w firmie zależy, czy obliczając wysokość wynagrodzenia za czas choroby, pracodawca będzie ją brał pod uwagę. Jednak pracownicy nie są bezradni. Mogą zwrócić się bowiem ze skargą na pracodawcę do PIP.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

ArchX (gość)

Każdy kij ma dwa końce podobnie jak ta sprawa,każdy ma zapewne racje.Przepisy są żeby je przestrzegać itp.itd,ale sramto tamto w życiu jest różnie.Swoją drogą tacy młodzi i tak im zimno?No tak...zapomniałem że teraz już do wojska nie biorą.