Tydzień temu siatkarki z Piły przeżyły prawdziwy koszmar. W nieco ponad godzinę zostały rozbite przez rywalki z rumuńskiej Konstancji. Porażka do zera na własnym parkiecie praktycznie przesądziła kwestię awansu do III rundy Pucharu CEV. Trener Wojciech Lalek wyjazdu nad Morze Czarne nie traktuje jednak jako typowej wycieczki krajoznawczej.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

– W sporcie wszystko jest możliwe, ale jakbym mówił, że jedziemy do Rumunii odrobić straty, to by znaczyło, że straciłem poczucie rzeczywistości. Mam jednak nadzieję, że zagramy lepiej niż w pierwszym meczu. Gorzej zresztą nie można – przekonywał Lalek.

Według niego PTPS potrzebuje mentalnego odrodzenia. – W lidze i Pucharze Polski czekają nas w najbliższym czasie niezwykle ważne pojedynki. Przydałby się jakiś przełom w ogniu walki. Bardzo na to liczę, bo na razie największe kłopoty mamy właśnie z energią wewnętrzną. Problem tkwi w głowach, ale rozwiązanie go to nie zadanie dla psychologa, tylko dla samych dziewczyn – dodał szkoleniowiec pilskich siatkarek.

Kluczem do odzyskania twarzy przez nasze zawodniczki będzie z pewnością przyjęcie zagrywki. W Pile bałkański Tomis (występuje w nim kolonia siatkarek z Serbii i Chorwacji) wypunktował PTPS potężnymi serwisami. Lepiej sobie radził też w grze na siatce. Do Konstancji nasza ekipa dostała się via Berlin i Bukareszt. Po powrocie z Rumunii pilanki zagrają w niedzielę i poniedziałek we własnej hali ze Stalą Mielec. Pierwsze spotkanie będzie o ligowe punkty, a drugie o awans do kolejnej fazy PP. Bez zwycięstw atmosfera w drużynie na pewno się nie poprawi.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!