W katastrofie transportowego samolotu zginęło 20 żołnierzy Wojska Polskiego W katastrofie transportowego samolotu zginęło 20 żołnierzy Wojska Polskiego

W katastrofie transportowego samolotu zginęło 20 żołnierzy Wojska Polskiego (© Grzegorz Dembiński)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Czy przyczyna katastrofy samolotu transportowego CASA pozostanie tajemnicą? Wiele wskazuje, że tak się właśnie stanie. Choć od tragedii mijają właśnie dwa lata, to nadal nie wiemy, dlaczego samolot uderzył w ziemię. Czy to błąd pilotów, czy może zawiniła maszyna, jak wskazywał brat jednego z pilotów CASY? To jednak niejedyne wątpliwości, które do tej pory nie zostały jednoznacznie rozstrzygnięte.

Zaraz po wypadku została powołana Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Ustaliła ona między innymi, że w samolocie nie występowały niesprawności, które mogłyby mieć jakikolwiek związek ze zdarzeniem. Według ekspertów do katastrofy przyczyniło się wiele czynników. Chodzi m.in. o niewłaściwy dobór załogi, czy niesprawny system nawigacyjny ILS na lotnisku w Mirosławcu (województwo zachodniopomorskie). Ostatecznie komisja orzekła, że bezpośrednią przyczyną katastrofy było nieświadome doprowadzenie przez załogę do nadmiernego przechylenia samolotu.

Na podstawie tego raportu, w kwietniu 2008 roku, szef resortu obrony narodowej Bogdan Klich zdymisjonował pięciu żołnierzy, którzy jego zdaniem byli odpowiedzialni za katastrofę CASY.

Dwóch z nich w styczniu ubiegłego roku zdecydowało się przejść na wojskową emeryturę. Chodzi o mjr. Jędrzeja Wójcickiego, byłego komendanta Wojskowego Portu Lotniczego w Mirosławcu. Został odwołany przez Klicha za rzekome nieprawidłowości w funkcjonowaniu lotniska. Chodzić miało o niewłaściwy nadzór nad działalnością podległych służb, wyszkoleniem oraz przygotowaniem personelu. Na emeryturę odszedł także kpt. Andrzej Koniarz, kontroler lotniska. Klich zdymisjonował go za niepodjęcie decyzji o skierowaniu CASY na inne lotnisko w sytuacji, gdy pod Mirosławcem panowały kiepskie warunki atmosferyczne.

Pozostała trójka ukaranych żołnierzy pozostała w armii. Formalnie znajdują się w tak zwanej rezerwie kadrowej, ale jak ustaliliśmy nie oznacza to, iż bezczynnie siedzą w domach. Wykonują bowiem obowiązki służbowe w Dowództwie Sił Powietrznych w Warszawie.

Dwóch z tej trójki ma już prokuratorskie zarzuty. Śledczy z Poznania postawili je ppłk. Leszkowi L., byłemu dowódcy 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego z Krakowa. Powód – niewłaściwe dobranie załogi obsługującej feralny lot. Podejrzanym jest też podporucznik Adam B., były kontroler lotów z Mirosławca. Jego wina ma polegać na popełnieniu błędów podczas sprowadzania CASY do lądowania.

Trzecim żołnierzem, który został skierowany do pracy w dowództwie jest ppłk Marek Sołowianiuk. To starszy dyżurny Centrum Operacji Powietrznych. Został zwolniony przez Klicha z zajmowanego stanowiska. Zdaniem ministra, Sołowianiuk nie przekazał informacji o pogarszających się warunkach meteorologicznych na lotnisku w Mirosławcu.

Przygotowany na zlecenie MON raport nie rozwiał jednak wszystkich wątpliwości. Dlatego Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, która prowadzi postępowanie w sprawie katastrofy CASY, powołała kolejny zespół ekspertów. Śledczy czekają obecnie na opinię biegłych. Kiedy będzie ona gotowa? – Opinia do nas dotarła, jednak musi zostać jeszcze uzupełniona przez biegłych – wyjaśnia „Polsce Głosowi Wielkopolskiemu” ppłk Sławomir Schewe, rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Na razie nie wiadomo, kiedy ekspertyza zostanie ostatecznie sporządzona. Wiadomo natomiast, że pracuje nad nią aż dziesięciu biegłych z różnych specjalności. Na opinię z niecierpliwością czekają już poznańscy śledczy. Do czasu jej otrzymania prokuratorzy nie planują bowiem postawić kolejnych zarzutów za CASĘ. Tak wynika z informacji „Polski Głosu Wielkopolskiego”.

W lutym prokuratorzy z Poznania zaplanowali jeszcze przesłuchanie dwóch podejrzanych w tej sprawie wojskowych – ppłk. Leszka L. i podporucznika Adama B. W czasie pierwszego spotkania z prokuratorem obaj nie przyznali się do winy. Odmówili też składania wyjaśnień. Zapewnili jednak, że do prokuratorskich zarzutów odniosą się w późniejszym terminie.


Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!