Żołnierze z jednostki w Śremie kłamali na temat obu kolizji Żołnierze z jednostki w Śremie kłamali na temat obu kolizji

Żołnierze z jednostki w Śremie kłamali na temat obu kolizji (© Michał Czubak)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Dzięki zeznaniom księdza wyszło na jaw, że żołnierze ze Śremu tuszowali okoliczności niegroźnego wypadku. Składali fałszywe zeznania i poświadczali nieprawdę. Prawdopodobnie chodziło o to, by ich jednostka dobrze wypadła w statystykach. Niewykluczone też, że nie chcieli „podpaść” przełożonym. Teraz, za tę stosunkowo błahą sprawę, mogą usłyszeć zarzuty.

– Niektórzy dowódcy albo funkcyjni żołnierze są przekonani, że zbyt duża liczba postępowań związanych ze złamaniem przepisów, źle wpłynie na ocenę ich jednostki. Boją się tak zwanych programów naprawczych i wolą mieć spokój. Dlatego zamiatają pod dywan niewygodne sprawy – mówi nam jeden z żołnierzy.
W przypadku Śremu tuszowaniem kolizji nie zajmowali się najwyżsi rangą żołnierze, lecz niżsi stopniem.

Niegroźny wypadek wydarzył się podczas młodzieżowej oazy w Mełpinie pod Śremem. Ksiądz poprosił żołnierzy, by przewieźli służbowym tarpanem młodzież uczestniczącą w spotkaniu. Młodzi ludzie siedzieli „na pace”. Podczas przejażdżki w lesie samochód wjechał w koleinę i przewrócił się na bok. Niektórzy uczestnicy wypadli z samochodu. Nikt jednak nie odniósł poważniejszych obrażeń. Najbardziej ucierpiał żołnierz kierujący tarpanem. Rozciął sobie rękę i trafił do szpitala.

Żołnierze, którzy wraz z nim byli w lesie, nie zgłosili tej sprawy Żandarmerii Wojskowej. Gdyby to zrobili, prawdopodobnie nikt nie poniósłby poważniejszych konsekwencji. Ich przełożeni także zaczęli tuszować okoliczności zdarzenia. Samochód został „po cichu” wyremontowany.
Ranny żołnierz poszedł na komisję lekarską po odszkodowanie. Twierdził, że rękę rozciął w jednostce o rozbitą szybę. Na tej podstawie dostał pieniądze za uszczerbek na zdrowiu.

Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Poznaniu prowadzi postępowanie w sprawie kolizji m.in. pod kątem niedopełnienia obowiązków przez żołnierzy oraz poświadczania nieprawdy. Jak się dowiedzieliśmy, kłamstwo żołnierzy zdemaskowano dzięki zeznaniom księdza – organizatora oazy. Powiedział bowiem prawdę o okolicznościach kolizji w Mełpinie.

Tuszowanie kolizji wyszło na jaw po kilku latach przy okazji innego postępowanie. I tym razem chodziło o kolizję samochodu z jednostki w Śremie.
Poznańska prokuratura wojskowa zainteresowała się okolicznościami wypadku wojskowego lublina. Co prawda, z dokumentów wynikało, że w 2004 roku został poddany gruntownemu remontowi, bo... zjadała go rdza. Ale prawda była inna. Po przesłuchaniach świadków okazało się, że w rzeczywistości „zaliczył” dachowanie. I w tym przypadku kierowca, który odniósł obrażenia, okłamał komisję lekarską. Jego kłopoty zdrowotne, jak twierdził, miały powstać wskutek upadku ze schodów.

Kierowca lublina usłyszał zarzut, ale ostatecznie postępowanie umorzono ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. Tę kolizję mieli również tuszować dwaj oficerowie. Oni także nie zostali skazani, bo warunkowo umorzono ich sprawę.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

PKT (gość)

ksiądz prosi a szwej daje samochód. Dachowanie i nikt z wyższych rangą nic nie wie.
A pensyjka leci. Niezła hucpa w tym eldorado

kop (gość)

jeśli nic sie nie stało to po co po latach kapuje, na bank sie mści za coś, to ich pasja