Przed rozpoczęciem sezonu Agnieszka Radwańska głośno mówiła o awansie do czołowej piątki rankingu WTA. Początek roku pokazał jednak, że w grze najlepszej polskiej tenisistki zmieniło się niewiele. Ba, nie zmieniło się nic. Chyba że kolor paznokci i włosy, które teraz zamiast w kucyk są spięte w kok.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

O ile pokonanie w I rundzie turnieju WTA w Sydney (z pulą nagród 600 tys. dol.) Amerykanki Jill Craybas było dla Agnieszki formalnością (łatwe 6:0, 6:4, to wczorajszy mecz z Rosjanką Dinarą Safiną wyraźnie pokazał miejsce w szyku Polki. Wynik zależał wyłącznie od wiceliderki światowego rankingu. Radwańska była tylko statystką, choć trzeba przyznać, że na tyle jednak dobrą, by szybko doprowadzić do stanu 5:0. I kiedy wydawało się, że żadna siła nie jest już w stanie odebrać krakowiance zwycięstwa w pierwszym secie, wydarzenia na korcie odwróciły się o 180 stopni. Safina nagle zaczęła przypominać skuteczną tenisistkę z poprzedniego sezonu. I to wystarczyło.

Finezyjne skróty i delikatne zagrania Rosjanka bezlitośnie kończyła,przy okazji obnażając braki w tenisie Radwańskiej. A te są wciąż takie same: przede wszystkim słaby drugi serwis i zbyt krótkie uderzenia z głębi kortu. Na efekt nie trzeba było długo czekać – dziewięć wygranych gemów z rzędu przez Safinę ustawiło spotkanie. Dopiero przy stanie 5:7, 0:2 Polka wygrała podanie, ale to nie zmieniło już obrazu gry. Po blisko dwóch godzinach meczu Safina wygrała 7:5, 6:4.

Wynik wskazuje na walkę, choć ci, którzy mecz widzieli, wiedzą, że była to raczej potyczka z własnymi słabościami. Jeśli tylko Safina trafiała w kort, Radwańska była bezradna. Zwycięstwo byłoby możliwe jedynie wówczas, gdyby Rosjanka grała tak rozpaczliwie jak na początku spotkania.

Nie jest to dobry prognostyk przed rozpoczynającym się w przyszłym tygodniu Australian Open. Należy wprawdzie pamiętać, że do turnieju w Sydney Agnieszka przystępowała po operacji nadgarstka, choć trener i ojciec tenisistki Robert Radwański zapowiadał, że po zabiegu nie ma śladu. Znów zaczęły pojawiać się głosy, że nasza najlepsza zawodniczka jest słabo przygotowana pod względem fizycznym. A już na pewno nie na tyle, by rywalizować z najsilniejszymi na świecie.
– Jeżeli Agnieszka się nie wzmocni, w dalszych rundach turniejów wielkoszlemowych nie ma szans. W pierwszej rundzie jest w stanie pokonać każdą, nawet rozstawioną z numerem pierwszym. W ćwierćfinale już nie – komentuje Wojciech Andrzejewski, dyrektor sportowy Polskiego Związku Tenisowego.


Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!