Krzysztof Sobkowski

avatarKrzysztof Sobkowski

Międzychód
redaktor

W wypadku autubusu szkolnego ranna została opiekunka oraz kierowca - dzieci udzieliły Pani pomocy

2017-06-07 16:46:36

Lutom - w wypadku autobusu szkolnego ranna została opiekunka oraz kierowca. Dzieci udzieliły Pani pierwszej pomocy. Choć Gabriela Chojan i Jakub Makowiak są dla nas bohaterami, a ich zachowanie zasługuje na uznanie, to oni zupełnie się tak nie czują i nie widzą w tym nic nadzwyczajnego.Lutom. Wtorek 30 maja. Dla uczniów Szkoły Podstawowej w Lutomiu miał to być dzień jak każdy inny. Rano lekcje w szkole, później dodatkowe zajęcia sportowe dla grupy 13 zdolnych. Po SKS-ach miejscowi uczniowie poszli do swoich domów. Przyjezdni wsiedli w autobus. Zbiórka musiała być szybka, bo nad powiat międzychodzki właśnie nadciągała nawałnica. Chwilę później dojeżdżający do Jabłonowa autobus nagle uderzył w przydrożne drzewo. Wewnątrz oprócz kierowcy było także ośmioro dzieci i ich szkolna opiekunka – Bożena Pawlak. – Kierowca najprawdopodobniej chciał uniknąć bocznego zderzenia z wymijanym autem i uderzył w drzewo – informował wówczas Przemysław Araszkiewicz z Komendy Powiatowej Policji w Międzychodzie. Ranny został kierowca, jedno dziecko i pani opiekunka. – W zasadzie to z samego zdarzenia niewiele pamiętamy. Padał deszcz, siedzieliśmy i rozmawialiśmy w autobusie. Nagle zrobiło się ciemno i usłyszeliśmy huk uderzenia i wypadających z autobusu szyb. Myśleliśmy, że to piorun uderzył w drzewo a to z kolei spadło na autokar – mówią Gabriela Chojan i Jakub Makowiak, uczniowie klasy VI Szkoły Podstawowej w Lutomiu. Lutom. Kiedy oboje się otrząsnęli zobaczyli przerażone twarze swoich koleżanek oraz kolegów. Zobaczyli też zakrwawioną opiekunkę i rannego kierowcę. – Wszędzie było mnóstwo krwi, szkła, plastiku, do środka autobusu lała się woda. Do tego czuć było zapach oleju napędowego. Zakleszczyły się drzwi, więc na początku nie mogliśmy wyjść na zewnątrz. Musieliśmy wypchnąć je siłą – wspominają Kuba i Gabrysia. W ułamku sekundy podjęli decyzję, że trzeba pomóc poszkodowanym, trzeba zareagować. Zatrzymali więc w pierwszej kolejności samochód, który chwilę później nadjechał na miejsce wypadku. Kierowcę poprosili o apteczkę i polecili telefon na numer alarmowy. Sami zaś wzięli się za udzielanie pierwszej pomocy rannym. – Najgorzej wyglądała nasza Pani Bożenka. Była cała we krwi. Ją opatrzyliśmy jako pierwszą. Jej ręka wyglądała na złamaną, ale tylko ją zabandażowaliśmy, bo nie było czym usztywnić. Założyliśmy też opatrunek na głowie Pani Bożenki. Próbowaliśmy się skontaktować z jej rodziną. Sine oko miał nasz kolega, ale nie wglądało to groźnie. Kiedy już wszystko było w miarę opanowane, na miejsce przyjechali strażacy, zaraz potem pogotowie ratunkowe i policja, był też jeden z rodziców naszego kolegi, który dowiedział się o zdarzeniu. Trwało to bardzo krótko – relacjonują Gabrysia i Kuba. Marcin Mazij to ratownik medyczny z Zespołu Ratownictwa Medycznego w Sierakowie. To on przyjechał na miejsce wypadku. Potwierdza, że reakcja dzieci była imponująca. – Pani opiekunka miała ranę ciętą głowy. Opatrunek został prawidłowo założony przez dzieci, choć akurat na głowie nie jest to wcale takie łatwe. Zabandażowana była też ręka. Odwieźliśmy Panią do szpitala, na miejscu nie mieliśmy już co robić. Taka reakcja zasługuje na pochwałę – podkreśla. Lutom. Emocje związane z sekwencją wydarzeń opadły dopiero po kilku godzinach. – W zasadzie to dopiero wieczorem pomyślałam nad tym co się wydarzyło i wówczas się rozpłakałam. Nogi mi się trzęsły, że opanować tego nie można było – mówi Gabrysia. – Mi też dopiero wieczorem nogi się uginały i wyszło zmęczenie – dodaje Kuba. Lutom. Dwa dni później w niewielkiej szkole w Lutomiu, gdzie uczy się setka dzieci, odbył się uroczysty apel. Zachowanie uczniów zostało przez dyrekcję nagrodzone na forum szkoły. – Cieszę się i jestem dumna z tego, że mam w szkole takich uczniów i taką kadrę pedagogiczną. Od kilku lat nasza szkoła pod kierownictwem Justyny Zdanowicz bije rekordy w prowadzeniu resuscytacji organizowane przez WOŚP, systematycznie ćwiczymy udzielanie pierwszej pomocy przedmedycznej z uczniami. Widać, że gdzieś to zostaje, bo dzieci potrafią reagować – mówi dyrektor Szkoły Podstawowej w Lutomiu, Lucyna Szychowiak. Uczniów chwali też wychowawczyni Maria Olech. – Jak dowiedziałam się o zdarzeniu, serce mi w gardle stanęło. To bardzo dobra klasa. Jestem dumna z tego, co zrobiła Gabrysia i co zrobił Kuba. Tym bardziej, że są przy tym bardzo skromni – dodaje. Dzieci chwali też Izabela Chalasz, nauczycielka wychowania fizycznego, prowadząca popołudniowe zajęcia SKS. – Co może być dla nauczyciela piękniejszego niż to, że praca pedagogiczna przynosi efekty? Jestem po prostu dumna z tych dzieci – mówi. Z dumy pękają także rodzice Gabrysi i Jakuba, choć wcześniej drżeli ze strachu. – Kuba zawsze był taki, że pomagał i to dla niego naturalny odruch. Dzieci go generalnie za to lubią. Mi o wypadku powiedział dopiero wieczorem, kiedy wróciłam z pracy. Pewnie dlatego, żebym się nie denerwowała. Jestem z niego dumna – mówi mama Kuby, Agnieszka Makowiak. Jarosław Chojan, choć jest policjantem i z podobnymi sytuacjami spotyka się dość często, jest pełen podziwu dla córki. – Jak zobaczyłem Gabrysię całą i zdrową to była radość. Bardzo ją podziwiam za to, co zrobiła – mówi. – Ja z wypadku w zasadzie nic nie pamiętam, bo chyba straciłam przytomność. Mam połamaną rękę, rana na głowie się goi, więc jest coraz lepiej. Jestem już w domu. Jak wrócę do szkoły, to na pewno dzieciom podziękuję. Zapytam też skąd wiedzieli co zrobić i jak zareagować? – mówi z kolei opiekunka, Bożena Pawlak. Na koniec pytam Gabrysię i Kubę czy czują, że zrobili coś niezwykłego? – Człowiek leżał więc trzeba było pomóc. To taki odruch po prostu. Dziś to nawet sami się dziwimy, że takie coś zrobiliśmy. Pierwszej pomocy nauczyliśmy się w szkole więc nic nadzwyczajnego to nie jest. Dobrze, że to wszystko tak się skończyło – zaznaczają skromnie.

Jesteś na profilu Krzysztof Sobkowski - stronie mieszkańca miasta Międzychód. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.