Warta Międzychód - Wełna Skoki 1:2. Dobre piętnaście minut to za mało [GALERIA]

Redakcja
Warta Międzychód przegrała z Wełną Skoki Leszek Furmann
Warta Międzychód doznała drugiej porażki ligowej z rzędu. Podopieczni Sławomira Dyzerta nie wykorzystali potknięć ekip z czołówki

Wielka Sobota to zwykle czas rodzinnego święcenia wielkanocnych pokarmów. Kibice piłki nożnej z Międzychodu znaleźli jednak czas aby pojawić się na stadionie i obejrzeć spotkanie Warty z Wełną. Na trybunach zasiadła też całkiem pokaźna grupa kibiców ze Skoków. Niestety w Wielką Sobotę wielką piłkę można było oglądać tylko przez 15 minut...

Warta Międzychód rozpoczęła znakomicie, żeby nie powiedzieć fenomenalnie. W ciągu pierwszych pięciu minut pod bramką gości było naprawdę gorąco i przy odrobinie szczęścia i zimnej krwi miejscowi mogli objąć prowadzenie. Sztuka ta wkrótce się jednak udała. W 7 minucie Jarosław Krysiak świetnie wyszedł do podania z głębi pola i w sytuacji sam na sam pokonał golkipera Wełny. Po pierwszej bramce tempo gry jeszcze wzrosło. Piłka błyskawicznie przenosiła się z jednej bramki pod drugą. Obie ekipy stworzyły kilka konkretnych okazji bramkowych, a widowisko naprawdę mogło się podobać. Po stronie Warty swoje szanse mieli Gregorek i Bochiński. Goście także groźnie atakowali, ale na posterunku był Konrad Galus. Niestety zawodnicy obu ekip bardzo szybko opadli z sił i stracili chęci do atakowania. Po upływie pierwszego kwadransa gra zupełnie siadła i w kolejnych minutach oglądaliśmy nieśmiałe rozgrywanie akcji przez obie ekipy. Ni stąd, ni zowąd w 37 minucie w jednym z wypadów pod pole karne gości Karol Gregorek został sfaulowany w polu karnym Wełny. Sędzia bez wahania wskazał na wapno. I tu rozpoczyna się koszmar Warty. Do piłki podszedł Robert Bochiński, ale jego strzał nie zdołał zaskoczyć bramkarza Wełny... Kibice momentalnie przypomnieli sobie sytuację z poprzedniego meczu, kiedy Warta również zmarnowała jedenastkę. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, prawda? W 45 minucie udowodnił to Krzysztof Gryszczyński, który wykorzystał błąd defensywy Warty i strzałem z powietrza z kilku metrów nie dał szans Konradowi Galusowi. Zamiast dwubramkowego prowadzenia na przerwę Warta Międzychód schodziła z remisem 1:1.

Po zmianie stron gospodarze szybko mogli wyjść na prowadzenie. Strzał Karola Gregorka obronił jednak bramkarz Wełny. Poza tą sytuacją Warta Międzychód nie miała już kolejnych okazji strzeleckich... Gra wyglądała podobnie jak w końcówce pierwszej połowy. Warta była zespołem aktywniejszym i częściej rozgrywającym piłkę, ale nie wynikało z tego bezpośrednie zagrożenie bramki gości. Wełna Skoki od czas do czasu kontrowała, ale również nie stwarzała wielkiego zamieszania w polu karnym Konrada Galusa. Tak mijały kolejne minuty, kibice już niemal układali się do snu, ale nagle ich sielankę przerwał niespodziewany okrzyk radości fanów ze Skoków. W 90 minucie, rzutem na taśmę, Radosław Modlibowski dał gościom prowadzenie i w końcowym efekcie zwycięstwo. Takim smutnym akcentem zakończyło się sobotnie spotkanie w Międzychodzie.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Warta była w tym spotkaniu lepsza, ale co z tego? To Wełna zdobyła o jedną bramkę więcej. Koszmar niewykorzystanej jedenastki przez kolejny tydzień będzie spędzał sen z powiek piłkarzom i trenerowi Warty. Strzał Roberta Bochińskiego był zresztą najlepszym podsumowaniem jego bardzo słabego występu. Dużo słabszego, niż dwa tygodnie temu. Poniżej oczekiwań spisał się też Karol Gregorek, którego nazwisko powinno się pojawić na liście strzelców biorąc pod uwagę ilość naprawdę dobrych sytuacji. Niewidoczny był Michał Goliński. Słowa uznania za walkę i chęci do gry przez cały mecz jako nielicznym należą się Stanisławowi Piotrowskiemu, Maciejowi Pierzyńskiemu i Marcinowi Siwkowi. Brawa za gola także dla Jarka Krysiaka.

Szkoda, wielka szkoda, że Warta Międzychód nie potrafiła zgarnąć w sobotę kompletu punktów. Swój mecz sensacyjnie przegrał bowiem Lubuszanin Trzcianka, a Zjednoczeni Trzemeszno zaledwie zremisowali w Szamotułach, podobnie jak GKS Dopiewo w Przyprostyni. Wszyscy rywale zagrali dla Warty, ale Warta zagrała dla Wełny, która jest największym zwycięzcą tej kolejki i ma już cztery oczka przewagi nad podopiecznymi Sławomira Dyzerta.

FLESZ: Nowe dyscypliny na igrzyskach w Tokio

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3